wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 3


You ain't gotta worry it's an open invitation

I'll be sittin' right here real patient



- Przecież mówiłaś że w twoim śnie nie było widać jego twarzy!
- Ale było widać oczy! - przekrzykiwałyśmy się razem z Emily, co nie było takie proste gdy ma się w około tłumy piszczących fanek i głośną muzykę.
- Porozmawiamy później! - dziewczyna puściła mi oczko i zaczęła skakać razem z innymi dziewczynami do rytmu piosenki. A mówiła że ich nie lubi, więc albo kłamała albo właśnie stała się ich fanką.
Spojrzałam na tych "pięciu potężnych". Chłopak z dołeczkami w policzkach i bujnymi lokami. Przystojny mulat. Blondyn o błękitnych tęczówkach. Słodki brunecik z szelkami. I ten. Ten z czekoladowymi oczami. A może jednak oni nie są tacy źli?
W końcu patrząc na roześmiane buźki fanek, przystojne twarze chłopców i słuchając muzykę która wręcz głaskała moje uszy postanowiłam się ponieść piosenkom. Susan dała mi do zrozumienia że piosenka która najbardziej mi się spodobała to "I want". Ten fortepian na początku brzmiał pięknie, no i głos tego kręconego też nie był taki zły...

~*~

- Może ci się tylko tak wydaje... - Emily pogłaskała mnie po włosach.
- Nie! To naprawdę był on! Ten brunet!
- Jest mnóstwo chłopaków z brązowymi oczami!
- Ale ten był wyjątkowy! - Emily uśmiechnęła się i poklepała mnie po ramieniu.
- Daj sobie spokój... Nie dawno rozstałaś się ze swoim byłym chłopakiem. Nie masz na razie dość facetów? Em miała rację. Nie wiem nawet dlaczego o nim w ogóle myślę. A to że mi się śnił, lub ktoś do niego podobny, to pewnie zwykły przypadek. Równie dobrze mógł mi się też przyśnić ten blondyn czy kręcony. Może ja po prostu robię z igły widły? Albo próbuję zapełnić czymś pustkę po Jake'u. Tak... pewnie tak...

~*~

Usiadłam na balkonie i wzięłam do ręki gitarę. Moje palce delikatnie przesuwały się po strunach. Zagrałam pierwsze akordy piosenki Airplanes.

"Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now..."
Uśmiechnęłam się do siebie i odstawiłam gitarę od siebie. Nagle usłyszałam z dołu brawa. Szybko zabrałam instrument i uciekłam do pokoju. Czasami mi się to zdarzało że gdy grałam czy śpiewałam na balkonie, ktoś to słyszał i komentował bijąc brawa czy w inny sposób. Ewentualnie mogłam też dostać pomidorem w twarz, ale to jeszcze nigdy mnie nie spotkało i mam nadzieję że nie będzie mieć miejsca w moim życiu.

~*~

- Hallo?
- Anne, kochanie. Posłuchaj mnie... Moja delegacja trochę się wydłużyła...
- Ale jak to? Mamo!
- Przepraszam cię. Chciałam wrócić do domu ale nie mam wyboru. Inaczej stracę tę pracę.
- Mamo...
- Gdy tylko wrócę za tydzień to wynagrodzę ci to.Wysłałam Ci przelewem pieniądze na twoje konto.
- Mhm...
- Pozwalam ci nawet zrobić imprezę w domu tylko nie rozwal całego mieszkania.
- Tak...
- Mam nadzieję że nie gniewasz się na mnie za to że zostawiłam Cię na tydzień?
- Nie, skądże... - powiedziałam z sarkazmem, jednak moja rodzicielka chyba tego nie usłyszała.
- W takim razie kończę. Kocham Cię. Pa.
- Cześć...
Rozłączyłam się i położyłam telefon na komodzie. Zaszłam do kuchni i postawiłam na stole szklankę i dzbanek z sokiem. Wzięłam do ręki szklane naczynie a ono, jak przez powietrze, wyleciało mi z ręki. Zastanawiający jest fakt że zawsze gdy jestem zdenerwowana, zła lub przygnębiona to muszę coś stłuc. Dziwne.
Sprzątnęłam szybko rozsypane szkło i nie dotykałam już dzbanka z sokiem. Szkoda by było napoju gdybym i to zrzuciła na ziemię.
W lodówce na szczęście znalazłam karton z czekoladowym mlekiem. Kartonu nie da się stłuc, pokruszyć czy rozbić więc będzie on na pewno bezpieczniejszy.

Odpaliłam laptopa i usiadłam razem z nim na łóżku popijając mleko. Zalogowałam się na Fejsa i pierwsze co wpadło mi w oczy to posty typu "One Direction powracają! - Grają kolejny koncert w Dublinie!"
To jest to! Pójdę na koncert i upewnię się czy to jest ten chłopak który mi się śnił!
Wykręciłam numer do Emily. Ta szybko odebrała. Opowiedziałam jej o tym, że mama wraca dopiero za tydzień, mam pozwolenie na zrobienie imprezy oraz o moim genialnym planie. Dziewczyna zgodziła się ze mną pójść na ten koncert, ale tylko dlatego, że pozwoliłam jej zorganizować party.
Wróciłam do przeglądania internetu. Postanowiłam nie przejmować się tym, że moja rodzicielka mnie zostawiła. Zrobiła tak nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni. To ona się będzie za to tłumaczyć na sądzie ostatecznym.
Sprawdziłam już tyko pocztę i podeszłam do garderoby. Oparłam się o drzwi i spojrzałam na szafki i komody w których była sterta ciuchów i butów. Wybrałam jakieś ciekawe ubranie na koncert, nałożyłam je starannie na wieszak, tak, aby się nie pomięło i zawiesiłam na drzwiach. Byłam z siebie dumna że wybrany prze zemnie zestaw nie był cały w odcieniach szarości.

~*~

Złapałam z szafki i lodówki prawie wszystko, co było bombą kaloryczną. Co prawda miałam zamiar przez wakacje dbać o figurę bo przecież nikt nie chce chodzić w bikini po plaży razem ze swoim tłustym "ciałkiem". Ale w ciągu roku szkolnego nie miałam zbyt dużo czasu na posiłki. A tak w ogóle to i tak nie byłam jakąś grubszą osóbką więc jedna porcja "porządnego" tłuszczu, cukru, konserwantów i Bóg wie co jeszcze, nie powinno mi zaszkodzić a tym bardziej dodać mi jakiś zbędnych kilogramów.
Z trudem zaniosłam wszystko do salonu gdzie miałam przygotowany stół ze szklankami i talerzykami. Wszystko rzuciłam na kanapę po czym rozpakowałam i wsypałam do misek. Chipsy, popcorn, orzeszki, paluszki, żelki... Ja piernicze! Skąd ja w ogóle mam to wszystko w domu? Cole i soki postawiłam pod stołem. Jak ktoś będzie chciał się napić to sobie weźmie i naleje. Bo takie duże, wysokie butelki przeszkadzały by na stole i nie byłoby widać telewizji. Wyjęłam z torby wszystkie komedie i horrory które zapożyczyłam dzisiaj w wypożyczalni filmów i położyłam pod stołem razem z pilotem. A to ciekawe, wszystkie rzeczy które były mi akurat potrzebne a nie chciałam ich mieć na widoku zawsze kładłam pod stołem. Wszyscy zawsze się z tego śmiali. No cóż.
Zadowolona z siebie, że wszystko przygotowałam, chyba, perfekcyjnie poszłam na górę i założyłam swoje ulubione piżamki w dinozaury. Hahaha, dziewczyna, dinozaury. Jestem nienormalna że kupiłam koszulkę do spania dla chłopaków no ale cóż... motylki i jednorożce do mnie nie przemawiały. Po za tym piżama i tak trafiła pod moje nożyce i igłę i została przerobiona na krótką luźną koszulę która idealnie opada na ramię. Spodenki to były zwykłe, czarne shorty. Nic nadzwyczajnego. Włosy spięłam w wysokiego kucyka i zmyłam makijaż. Później bym zapomniała to zrobić. Przyszykowałam łóżko dla dwóch osób. Było dość wielkie. Phi! Co ja gadam? Było ogromne. Mogło by się na niej spokojnie zmieścić 5 dziewczyn tej samej wielkości co ja.
Usłyszałam dzwonek do drzwi i zbiegłam na dół.

______________________________________________________________
I jak podoba się? 
Wiecie kto przyszedł do Ann?
Liczę na komentarze i szczere opinie. 
Zapraszam do zapisania się też do obserwujących. ♥

Wszystkie osoby które chcą być informowane o nowych rozdziałach niech piszą o tym w komentarzu, podajcie np. GG, TT, mail lub nazwę swojego bloga.


Pozdrawiam, Katt xx

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 2

- Och, Anne, zapomniałabym. Idziesz jutro ze mną na koncert. - Emily złapała za torebkę i zamknęła drzwi.
Aha... dzięki że mi teraz mówisz... Zawsze spoko.
Weszłam na górę i wyłączyłam głośną muzykę. Momentalnie zrobiło się cicho. Basy przestały sprawiać, że moje okna chciały wypaść z ram a obrazy, skończyły rytmicznie tańczyć na ścianach.
Uśmiechnęłam się do siebie. W końcu uspokoiłam się i nie miałam już ochoty zabić Jake'a... co najwyżej mu przywalić. Nie no, żartuję, ale i tak darzyłam go wielką nienawiścią. Jednak Emily uświadomiła mi, że mimo tego jak go bardzo kochałam, to z biegiem czasu przestanę do niego czuć cokolwiek i będę mogła przejść obok niego z obojętnością, mimo iż na razie będę go opłakiwać.

A co do koncertu to nawet nie wiem się w co ubrać. Phi! Ja nawet nie wiem na czyj koncert idziemy! Złapałam za komórkę i zadzwoniłam do Emi.
- Kochana, a na czyj koncert idziemy?
- Yyy... Czekaj, zapytam się Susan. - A... czyli idziemy razem z małą? W słuchawce zapadła cisza. No gratuluję! Dziewczyno! Ty nie wiesz gdzie się wybieramy? Zadaję się z oszołomami... - Łan Dajrekszyn.
- Co? Łan Derekszyn?
-  Dajrekszyn... czy jakoś tak...
- Aaaa! To te geje co wiszą nad łóżkiem twojej siostry?
- No! no! Właśnie ci.
- Czyli wybieramy się na koncert dla dzieci?
- Nie koniecznie. Małą mówiła że tam jest dużo dziewczyn z naszego roku.
- Hahaha. ta... jasne... wyczuwasz ten sarkazm? Dobra, ja kończę.
- Będę po ciebie o 16.00...
- Ok... Kocham cię!
- Ja ciebie też. - Emily rozłączyła się. No tak, nigdy nie pozwoliła mi się rozłączyć pierwszej...
Spojrzałam na zegar naścienny. 21.43 Przydało by się iść spać... W końcu są wakacje i mogę się wyspać a przecież w ciągu roku szkolnego nie miałam co myśleć o porządnej drzemce.
Wzięłam szybki prysznic i zapadłam w sen...
 ...Było ciemno. Zapaliło się jedno światło które oświetliło jakąś postać. Sądząc po posturze istoty był to mężczyzna. Nie widziałam jego twarzy bo tą zasłaniał kaszkiet. Podniósł lekko głowę do góry odsłaniając z lekka oczy. Nie widziałam już nic oprócz nich. Były tak hipnotyzujące. Brązowe tęczówki wylewały z siebie czekoladę. Mleczny smak rozkoszy rozlewał się w około źrenicy.
Ze snu wybudził mnie budzik. Widocznie zapomniałam go wyłączyć na dwa wakacyjne miesiące. Widząc że jest wczesna godzina spróbowałam z powrotem powrócić do krainy czekoladowych tęczówek ale nie potrafiłam.
Wiedząc że już nie dam rady zasnąć wstałam i skierowałam się w stronę kuchni.
Otworzyłam szafkę. Płatki, płatki, płatki, o! płatki! Złapałam za paczkę kukurydzianych wiedząc, że i tak pewnie nie ma nic lepszego do jedzenia. Po drodze wzięłam też mleko i swoją ulubioną miskę z księżniczkami... Mam 18 lat a ciągle ją uwielbiam. Co prawda ma już dużo zadrapań i pęknięć, ale póki mleko się z niej nie wylewa, jest idealna. Swoje śniadanie zaniosłam do salonu i wróciłam z powrotem na górę. Wzięłam szybko prysznic i założyłam TO. Zrobiłam też lekki makijaż a włosy związałam w niesfornego koka. Wróciłam na dół i włączyłam TV po czym zabrałam się za swoje płatki.

Stanęłam przed szafką. Ok.. A więc.Koncert dla dziewczynek z pięcioma gejami. No to raczej nie mogę ubrać się na czarno bo jeszcze powiedzą że jestem szatanistką i wywalą mnie z koncertu, co w zasadzie nie było by takie złe... Może coś granatowego? To dość ciemny kolor... no ale ja go nie lubię.
Po długim rozmyślaniu nad tematem tego, co mam założyć wybrałam TO. Oczy podkreśliłam eyeliner'em a włosy rozpuściłam.

- Gotowa?
- Tak. Możecie już po mnie podjechać.
Zakończyłam rozmowę i włożyłam telefon do kieszonki. Stwierdziłam że torba mi w zasadzie jest nie potrzebna więc jej mnie brałam. Jako iż na koncert wybierała się mała Susan, rodzice Emily postanowili nie puszczać ją taksówką razem z nami więc ich ojciec zawiezie nas pod sam budynek, w którym miał odbyć się koncert.
Z za okna usłyszałam trąbienie samochodu. Wyszłam z domu zasunęłam drzwi i klucz włożyłam do schowka.
Weszłam do samochodu i spojrzałam z miłym uśmiechem na Susan. Puściłam też oczko do Emily.
- Dzień dobry panie Palmvod.
- Witaj Anne. - spojrzałam ze śmiechem w oczach na przyjaciółkę i zapięłam pasy.
- Ihihihihihi - Susan klaskała w dłonie i chichotała po cichu. Słychać było w jej głosie że bardzo cieszyła się na ten koncert i nie mogła się już go doczekać. Czy serio piątka jakiś chłopczyków może spowodować uśmiech na twarzy jednej osoby której nawet nie znają?
- To jak dziewczęta? Gotowe na imprezę? - tata dziewczyn wykrzyknął do nas z pełną parą w głosie a ja z Emily prawie wybuchłyśmy śmiechem. Na szczęście obie zdołałyśmy się opanować.
- Tak tato... gotowe... - Em odpowiedziała śmiejąc się w moją stronę. Obie wiedziałyśmy że idziemy na ten koncert tylko po to żeby opiekować się Susan. Przynajmniej taką rolę miała moja przyjaciółka. Ja jechałam razem z nimi tylko po to żeby zapomnieć na chwilę o Jake'u.

- Długo jeszcze? - mała się niecierpliwiła.
- No widzisz że jeszcze kawałek. Zaraz wyjdziemy z kolejki jeśli nadal będziesz tak jęczeć. - Susan strzeliła udawanego focha spoglądając co jakiś czas na siostrę. Ja w tym czasie rozglądałam się po pomieszczeniu. Mała rzeczywiście miała rację. Było dużo dziewczyn również w naszym wieku. A sądząc po koszulkach z napisem "I love 1D" czy "I'm Mrs. Styles" nie przyszły tu pilnować młodszych sióstr.

Światła zgasły. W około słychać było tylko chore piski fanek, w tym Susan. Przed sobą miałam tylko poręczę. Cóż ja zrobię że trafiło mi się miejsce na samym przodzie. W zasadzie wolałabym je oddać jakiejś prawdziwej fance która ich uwielbia i zamiast tego stanąć z tyłu. Ale cóż ja poradzę...
Na środku sceny pokazał się wielki monitor pokazujący postury tych "Łan Dajrekszyn" Wielkie mi halo. Jacyś niesamowicie zbudowani to oni nie byli. Muzyka zaczęła rozpływać się po całej sali. "10, 9, 8..." Zaczęło się odliczanie. "7,6,5,4,3,2,1.. ONE DIRECTION!" Po kolei zaczęli wychodzić zza kulis. Pierwszy to chyba jakiś 15-latek z lokami na głowie. Jak on w ogóle z nimi funkcjonuje? Dalej był jakiś chłopaczek z szelkami i obcisłymi rurkami. No szpagatu to on w nich nie zrobi. Hahaha co to jest? Elf? Ludzie! Oni mają w zespole coś na podobiznę elfa! Następny był chłopak o ciemnej karnacji. Hahaha co on, za Bad Boy'a robi? Chociaż przyznam że najgorsi na buziach to oni nie byli. Ostatni z nich był jakiś brunet. Takie tam zwykłe chłopaczysko... Nie... Osz kurde!
- Emily! To on! - szarpnęłam przyjaciółkę za rękaw!
- Kto? Co?
- To ten z mojego snu!

________________________________________________________
No i mamy 2 rozdział.
Przepraszam że tak późno ale ostatni czas jest bardzo pracowity, mimo iż ma teraz ferie. Ale ma zespoły muzyczne i niedługo jest występ więc chodzę na próby.

Wszystkie słowa zaznaczone na fioletowo są odnośnikiem do stroju dziewczyny :3

Wszystkie osoby które chcą być informowane o nowych rozdziałach niech piszą o tym w komentarzu, podajcie np. GG, TT, mail lub nazwę swojego bloga.

Czekam na szczere opinie w komentarzach! :D

Pozdrawiam,
Kat xxx

środa, 30 stycznia 2013

Libster Awards

Zostałam nominowana przez http://onedirectioni-imaginy-directionerki.blogspot.com/

Niestety nie dostałam  pytań więc biorę te, które dostała ona xD

1. Jak długo jesteś Directionerką?
Będzie już z jakieś 8 miesięcy :3

2. Która z piosenek 1D najbardziej Ci się podoba?
Wszystkie ich piosenki są cudne. Teraz jeszcze trudniej je wybrać ponieważ dwa albumy to już sporo piosenek... Truly, Madly, Deeply, I want, Magic :)

3. Danielle, Eleanor czy Perrie?
Kocham je obie. Danielle pięknie tańczy i widać, że uszczęśliwia Liam'a. Eleanor jest piękna. Perrie pięknie śpiewa. Cała trójka jest cudowna.

4. Styl którego z chłopaków podoba ci się najbardziej?
Wszyscy pięknie się ubierają, jednak wybiorę Lou < 3

5. Czy któryś z chłopców followuje cię na TT?
Niesety nie, ale nadal wierzę, że tak się stanie.

6. Co inspiruje cię do dalszego pisania?
One Direction!! < 3

7. Jakie masz hobby?
Pisanie, granie na instrumentach, taniec i przede wszystkim śpiewanie < 3

8. Jak reagujesz, gdy ktoś krytykuje cię za to, że jesteś Directioner?
Wzruszam ramionami i mówię że się tego nie wstydzę. Kocham ich i nikt tego nie zmieni.

Pytania do moich nominowanych:
1. Który z 1D Cię inspiruje?
2. Co uważasz o Lux?
3. Czym jest dla Ciebie prowadzenie bloga?
4. Gdybyś miała 30 sekund na porozmawianie z 1D, co byś im powiedziała?
5. Co dla ciebie oznacza pojęcie - Directioner.
6. Należysz jeszcze do jakiegoś fandomu?
7. Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o 1D?

Nominowani:
http://welove-one-direction.blogspot.com/
http://polandloves-onedirection.blogspot.com/


I to w zasadzie tyle nominowanych... tylko te blogi czytam regularnie xD

pozdrawiam, Katt xx

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 1

- Cześć mamo! Co na obiad? - rzuciłam torbę pod nogi krzesła i siadając wygodnie przed stołem spojrzałam na swoją rodzicielkę.
- Em... Cześć Anne, przepraszam cię słonko, ale nie mogę zrobić Ci obiadu bo dostałam pilne wezwanie do pracy. Będę za dwa dni. - Kobieta mówiła to bez krzty tęsknoty, miłości, czy chociażby żalu. Nie było słychać ani dźwięku załamania głosu. Zero przeprosin. Jakoś wątpię czy w normalnej rodzinie matka mówi że idzie i wróci za dwa dni. Ok, rozumiem, "wrócę za godzinę" czy "wrócę wieczorem" no ale za dwa dni? Mogła mnie przecież uprzedzić... Nie no, ładny początek wakacji...
Na usta nanosiła mi się tylko ciche "weź nie pierdol" no ale przecież nie powiem tak do matki.
- Ale? Jak to? Gdzie? Czemu nic mi nie powiedziałaś?
- A wiesz... jakoś tak nie było okazji... ym, zrób coś sobie do jedzenia. No i oczywiście zaopiekuj się nią przez ten czas. W razie konieczności zadzwoń po nianię. Uprzedziłam ją, ale wiesz... kobieta ma urlop więc nie męcz jej zbytnio. Pieniądze masz na lodówce, zresztą masz tam jakieś... - nie słuchałam dalej. Widziałam tylko jak matka ruszała ustami a do moich uszu dochodziło tylko "bla bla bla". Nie miałam zamiaru słuchać tego jak to mówi tak lekko że wyjeżdża. Mamo... proszę... tak strasznie chciałabym mieć normalną rodzinę...


"To koniec. Zrywam z Tobą. Znudziłaś mnie."
Po moich oczach popłynęła wielka łza, za nią następna i następna aż w końcu zaczęłam płakać żywymi, gorzkimi łzami.
Rzuciłam telefonem o ścianę. Sprzęt rozbił się na najmniejsze części obudowy. Nawet karta schowana w głębi komórki wyleciała i razem z resztą spadła na podłogę.
Rzuciłam się na łóżko, głowę schowałam w poduszce a ręce pod nią, tak, aby lepiej mi było oddychać. Zaraz potem biały materiał przesiąkł łzami i czarnym tuszem do rzęs.
Naprawdę? Akurat ze mną dzisiaj zerwał chłopak? Tak przez SMSa? Tyle mi naobiecywał... Że pojedziemy razem na wakacje. Codziennie pospacerujemy do parku, kina od rana do wieczora. Że te wakacje będą najlepszymi w moim życiu i nigdy ich nie zapomnę. I miał rację. Te dwa miesiące na pewno długo będą siedzieć w mojej głowie, szkoda tylko, że nie, z tej pozytywnej strony.
Wstałam by złożyć swoją komórkę do "kupy" i zadzwonić po Emily. Brakowało mi jej "matczynego" ciepła. Tak. Rozmawiało mi się z nią lepiej niż z własną matką, wiec wszelkie szczęścia i nie szczęścia przeżywałam razem z nią.
"Przyjdź do mnie." - Przejechałam palcem po ekranie i wiadomość została wysłana do dziewczyny.
Odłożyłam komórkę na biurko. Przeleciałam wzrokiem po zdjęciach stojących w rogu mebla. Kolorowe zdjęcia mienił się światłem odbijanym od flesza. Wszyscy uśmiechnięci, weseli. Byli na nich Ci, którzy dawali w moim życiu szczęście. Emily, rodzina, przyjaciele i kumple ze szkoły, obozów itp. Było tam nawet zdjęcie gitary leżącej na fortepianie. Byłam dumna z tej fotografi. To jedno z moich lepszych ujęć. Na końcu wszelkich ozdobnych ramek stała jedna. Brązowa z małym, blado różowym sercem, a w środku widniało zdjęcie mojego chłopaka. Byłego chłopaka. W jednej chwili, nie naruszając stanu innych zdjęć zrzuciłam jego podobiznę na podłogę. Kawałki szkła popękały w powietrzu dzieląc się na miliony drobnych kawałeczków, które mieniły się tęczą. Ramka razem ze zdjęciem upadło na podłogę a szkło porozsypywało się po całym pokoju. Mój dywan przemienił się światłem przez parę sekund i zmarł. Tańczące drobinki fotografi przestały tańczyć i zakończyły swój żywot. Tak samo, jak moja miłość do Jake'a.

Usłyszałam dzwonek do drzwi. To na pewno była Emily. Zbiegłam po schodach i odsunęłam drzwi. Brunetka stała w progu z dwoma kubkami kawy od Starbucksa.
- Boże... Kochanie, co ci się stało? - dziewczyna weszła do środka położyła kawę na komodzie i przytuliła mnie.
Zamknęłam drzwi i razem z nią weszłam na górę. Dziewczyna otworzyła drzwi i zobaczyła zdjęcie Jake'a na podłodze. No i wszystko było jasne. Przytuliła mnie ponownie i usiadła na łóżku zaczerpując pierwszy łyk kawy.
- Ty też się napij. - Em poklepała mnie po ramieniu.
Posłuchałam jej i zatopiłam usta w bitej śmietanie grubo leżącej na brązowym płynie. Zrobiło mi się cieplej. Widocznie potrzebowałam jakiejś dawki energii, bo tą którą miałam, zużyłam na płacz.
Emily nie odzywała się do mnie. Wiedziała, że potrzebowałam teraz tylko bliskości czyjejś osoby, a nie pocieszającej pogawędki.
Tak więc siedziałyśmy obie w pustym domu. Głuchą ciszę tłumił tylko mój siorb.


______________________________________

No i mamy 1 rozdział. Wiem że jest krótki, ale jakoś tak wyszło.
W następnym rozdziale będzie już wątek One Direction :)
Wszystkie osoby które chcą być informowane o nowych rozdziałach niech piszą o tym w komentarzu, podajcie np. GG, TT, mail lub nazwę swojego bloga.

Liczę na szczere opinie i komentarze :D
Pozdrawiam, Katt xxx